Razem z moją panią chcemy dzielić się z Wami wszystkimi naszymi perypetiami, chcemy pokazać jak to jest żyć jak pies z człowiekiem.
Chciałabym opowiedzieć moją historię – małego szczeniaczka, który w swoim krótkim życiu miał już całą masę przygód.
Moja mama mieszkała na wsi, gdy okazało się że będzie miała dzieci zły człowiek ją wyrzucił. Moja mamusia jednak bardzo kochała mnie i całe moje rodzeństwo, a było nas aż ośmioro. Nie chciała pozwolić żeby stało nam się coś złego dlatego schowała nas w sianie w starej stodole. Ludzie ze wsi dawali nam trochę jedzenia, ale nie było ono dobre dla nas - małych szczeniaczków. Jak mieliśmy dwa miesiące jakiś mądry, dobry człowiek poprosił Stowarzyszenie Miłośników Zwierząt ,,Psiemiatycze” o to aby pomogli nam znaleźć domy. W niedzielę 24 kwietnia przyjechała po nas Pani Grażyna zapakowała nas do samochodu i zabrała w nieznane. Trochę się baliśmy jednak czuliśmy, że ona nam pomoże. Na facebooku utworzyła wydarzenie, że jesteśmy szczeniaczkami do adopcji, tak właśnie znalazła mnie moja pańcia - Maria, która już we wtorek o 7 rano przyjechała do mnie z Warszawy. Tak właśnie znalazłam domek, w którym mnie bardzo kochają, zawsze mam pełen brzuszek, jest cieplutko i przyjemnie. Jednak nie znam języka ludzi, a ludzie nie znają języka psów, dlatego razem z moją panią mamy zamiar nauczyć się nawzajem naszych języków, by w przyszłości tworzyć najlepszy duet na całym świecie.
Będzie nam bardzo miło jeśli zechcecie towarzyszyć nam w naszych przygodach i będziecie zaglądać na naszego bloga. Zapraszam całym moim jeszcze malutkim serduszkiem.
Hauuuu, Lucy